poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 6

Występują wulgaryzmy.
Występuje dużo wulgaryzmów.
Występuje w chuj i trochę wulgaryzmów ;)
*

*Zayn*
Wszedłem przez okno do pokoju Fi. Dobrze, że miała je otwarte. Światło było zgaszone, a jej jeszcze nie było. Wiedziałem, że szukanie jej nic nie wskóra więc wolałem na nią poczekać. Usiadłem na łóżku i lekko potarłem oczy ze zmęczenia. Nagle ktoś otworzył drzwi. Światło się zapaliło, a w progu stała zapłakana Serafina. Chciałem do niej pobiec i mocno przytulić, ale zacisnąłem szczękę i wypuściłem powietrze ze świstem.
-Czy ty się uderzyłaś w coś czy na prawdę jesteś taka głupia? Kurwa przecież ktoś mógł cie ponownie zgwałcić. Wracałaś sama więc na pewno nie omieszkaliby. Bez żadnych wyrzutów przelecieliby cie. I mnie już by nie było. Ale wracając do klubu. Przecież mówiłem ci, że masz się nigdzie nie ruszać! Miałaś tak kurwa siedzieć i czekać aż wrócą! Tak ciężko skojarzyć fakty, że to nie był zbyt normalny klub? Czy ty wiesz kto chciał cie kurwa zgwałcić? Zdajesz sobie sprawę, że jest to mój cholerny wróg? Jak zobaczy cię znów to przeleci i później pewnie cie zabije! - popatrzyłem na nią z wyrzutem.
Kiedy zobaczyłem jej zapłakaną twarz coś we mnie drgnęło.

Serce? 

Nie, po prostu nienawidzę widoku zapłakanej kobiety. Tylko dlaczego aktualnie czuje się jak gówno?

Mówię Ci, że Twoje serduszko się obudziło!

-Idziemy!- wychrypiałem i pociągnąłem ją za nadgarstek.
Dziewczyna bez zbędnego oporu podążyła za mną. Nie obchodziło mnie to, że jej matka zobaczy mnie w ich domu. Miałem ważniejsze sprawy do zrobienia. Na szczęście była zajęta oglądaniem telewizji. Cóż za rodzicielka…
Wepchnąłem Fi do auta i szybko sam wsiadłem. Po kilku minutach wjechaliśmy na obrzeża. Kiedyś mieszkałem tutaj jednak wolałem przenieść się z mamą do lepszej części. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś się jej stało, a tutaj było to bardzo możliwe. Po paru minutach byliśmy pod domem bandy. Ku mojemu zdziwieniu Serafina nie płakała podczas jazdy. Czułem się lekko skołowany. W końcu za bardzo się na nią wydarłem.

Oh Zayn czy ty masz wyrzuty sumienia? Człowieku co się z tobą dzieje?

Wysiadłem z auta i otworzyłem drzwi od strony Fi. Ona wysiadłam i spuściła głowę. Zablokowałem auto i zacząłem iść w kierunku drzwi. Nie usłyszałem za sobą stukotu but dziewczyny więc odwróciłem się. Serafina stała i w ogóle się nie ruszała. Jedyne co zauważyłem to strumienie łez spływające po jej policzkach. Coś w okolicach górnej klatki piersiowej mocno mnie ścisnęło.  

Czyżby znowu serce Zayn?

Nie...na pewno to nie serce. Uczuć wyzbyłem się dawno temu! Z grymasem na twarzy podszedłem do dziewczyny i pociągnąłem ją za sobą. Szybko doszedłem do drzwi i wpuściłem dziewczynę pierwszą. Zaraz gdy przekroczyła prób znów stanęłam nieruchomo. Zacisnąłem pięść i warknąłem by szła za mną. Kiedy już znalazłem się w kuchni usłyszałem cichy płacz za mną.

Kurwa Zayn jak możesz doprowadzać ją do płaczu! Rozumiem, że musisz zgrywać twardziela, ale to jest mała i krucha kobieta!

Tak wiem. Źle zrobiłem i spróbuję to odkręcić.

Trzymam kciuki, ale jakoś nie wydaje mi się, że coś zdziałasz! 

Zamknij się! Czy ja właśnie rozmawiam sam ze sobą? Jak to się nazywa? Rozdwojenie jaźni? Psychiatryk  to dla mnie za mało. Na domiar złego z kuchni jak burza wybiegła Ann. Gdy jej wzrok spoczął na Serafinie. Od razu popatrzyła się na mnie wymownie. Już wiem co zaraz się zacznie…
-Serafina idź tam- pokazała na pomieszczenie skąd wyszła- i poproś Georga w moim imieniu. Albo lepiej nie, bo może tego nie zrobić. Po prostu poproś o pomoc. Ok?- oznajmiła na co Fi odparła skinieniem głowy.
-A ty tutaj zostajesz i lepiej kurwa szykuj dupę!- wysyczała w moim kierunku.
Oczywiście, że się jej nie boje, ale wiem, że gdy jest pod wpływem emocji może nad sobą nie zapanować.  Kiedy Fi zniknęła za ścianą, zielonowłosa powoli acz stanowczo zaczęła kroczyć w moim kierunku. Przyznam, że w tym momencie stałem jak słup soli czekając na słowa wypowiedziane przez nią.
-Dobra ja rozumiem, że każdy normalny chłop potrzebuje zabawki dla swoich potrzeb. Ja naprawdę to rozumiem, no ale żeby kurwa ją? Czy ty nie widzisz, że ona jest strasznie krucha emocjonalnie? Mam ci to kurwa przeliterować? K R U C H A   E M O C I O N A L N I E! Człowieku już nawet prostytutka byłaby lepsza chociaż wiesz, że się nimi brzydzę. No ale do cholery i tak jest sto razy lepsza na wykańczanie psychiczne niż Fi! Jesteś aż takim chamem? Jak ją pierwszy raz zobaczyłam to myślałam, że zmienisz swoje podejście do kobiet, ale naprawdę nie będę zdziwiona, kiedy ona odejdzie od ciebie.
-Nie masz prawa mnie pouczać!- wrzasnąłem.
Wiedziałem, że ma racje, ale nie chciałem jej tego przyznać. Świadomość, że możliwe iż zniszczyłem psychikę Fi była bardzo bolesna.

I kurwa dobrze! 

-Mam! Wiesz jesteś dla mnie jak brat więc nie pozwolę ci spieprzyć sobie życia!- warknęła- Wiem, że jest dla ciebie ważna, ale od ciebie zależy czy zostanie z tobą. Jeśli nie chcesz tego zaprzepaścić to idź do niej, przeproś ja i przytul. Podobne tego najbardziej chcą dziewczyny- dodała spokojniej i przytuliła mnie.
-Przepraszam, że na ciebie wyskoczyłem- powiedziałem i odkleiłem się od niej.
-Lec do niej jakoś sobie poradzę z tym faktem. Może po wkurwiam Georga? Bardzo kuszące- powiedziała na co się zaśmiałem.
Ok. teraz będzie gorzej.

*Fi*
Siedziałam przy stole i piłam wodę. George gdzieś wyszedł, a ja próbowałam uspokoić oddech. Było mi niezmiernie ciężko. Szczególnie dlatego, że On krzyczał na mnie. To tak strasznie bolało. Nie wiem jak teraz będę mogła funkcjonować przy nim. Będę miała tę cholerny strach przy każdym spotkaniu z Nim. O wilku mowa… Do kuchni wszedł Zayn. Przygryzał wargę i widać było, że jest zakłopotany.
-Fi…
-Tak?- przerwałam mu.
-Ugh Gdzie jest George?- zapytał.

Naiwna idiotka!

-Gdzieś wyszedł- odparłam i przygryzłam wnętrze policzka.
Nie chciałam go wkurzać.
-Zawiozę cie do domu- wyszeptał prawie niedosłyszalnie.
Wstałam i podeszłam do niego. Popatrzyłam w jego czekoladowe tęczówki. Chciałam teraz zachowywać się jak wyprana z emocji dziewczyna, ale woń jego zapachu wcale mi nie pomagała. Nieznośnie łzy cisnęły się do oczu. I bum! Wybuchłam. 

Fi! Uspokój się! Nie przy nim! Zatrzymaj łzy na później! I tak cie nie przeprosi! Jest za bardzo gruboskórny! 

Nagle obca dłoń spoczęła na moich plecach przyciągając mnie bliżej Zayna.
Czy on mnie przytulił?- przemknęło mi przez głowę, ale jego zapach uniemożliwił mi racjonalne myślenie.
On chcę dla ciebie źle! Nie ufaj mu!
Zacisnęłam wargi i próbowałam się od niego odciąć, ale jak na złość jego uścisk stał się mocniejszy. Po kilku chwilach odpuściłam sobie. I tak zresztą nie miała sił.
Jego dłoń zaczęła lekko głaskać mnie po plecach przez co całe ciało przechodziły przyjemne dreszcze. Moje policzki od razu stały się rumiane. Plusem tej sytuacji jest to, że Malik nie może ich zobaczyć. Gdyby tak się wydarzyło byłby na pewno z siebie dumny.
-Przepraszam Fi- wyszeptał.
*
Tak wiem strasznie krótki… Chciałam coś dodać po tak DŁUGIEJ przerwie. Jako, że jest was całkiem sporo to nie mogłam dłużej tego przeciągać. (Naliczyłam 13? przekleństw. Jak coś to mogłam się pomylić XD)
Konkurs który miałam jest już za mną. Teraz czeka mnie kolejny, ale na szczęście będzie po feriach… XD Tak więc wracam na bloga oficjalnie! XD Będę wdzięczna za komentarze, bo tak naprawdę dzisiaj nie chciało mi się tego pisać, bo jutro mam badanie wyników z biologii, a dzięki komentarzom zdobyłam się na napisanie! XD
Zapraszam na mojego TT -> @monAchilles
Dobijecie do 10 obserwatorów? XD 
Pozdrawiam!