poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 8


-Pamiętasz ci mi obiecałaś? Idziemy!- byłam wściekła.
Jak mogłam mu na to pozwolić? Ok wizja mnie nagiej stojącej przed nim nie jest najlepsza. Prychnęłam cicho i podążyłam za Malikiem. Prawdę mówiąc ciekawi mnie perspektywa spędzenia z nim czasu sam na sam...
Przygryzłam wnętrze policzka i szybko podbiegłam do Zayna, który przez ten czas trochę się ode mnie oddalił. Byłam zdumiona, że mu uległam. Co się ze mną dzieje? Opuszczam szkołę, przeklinam, chodzę na imprezy - co z tego, że byłam tylko na jednej- i spotykam się z najgroźniejszym chłopakiem w całym Bradford. Ku mojemu zdziwieniu staliśmy już koło auta Zayna. Modliłam się by ktoś nas zauważył i zmusił nas na powrót do szkoły. Dobrze nie będę oszukiwać. Bardzo się bałam, że ktoś może nas zobaczyć. Chciałam żeby mulat jak najszybciej odjechał spod szkoły. Na szczęście chłopak nie fatygował się otwarciem mi drzwi przez co mogliśmy od razu odjeżdżać. Z wyczuwalną ulgą odetchnęłam kiedy szkoła zniknęła za nami.
-Gdzie jedziemy?- zapytałam i od razu spuściłam wzrok na swoje palce, wyginając je.
-Niespodzianka- odparł znudzonym tonem i nie zaszczycił mnie nawet jednym spojrzeniem. Może to i dobrze? Przynajmniej nie zginę w jego samochodzie. Jednak czuje się przez to jakoś dziwnie. Smutno.
-Jesteś smutna, bo nie chcę ci powiedzieć gdzie jedziemy?- parsknął cicho śmiechem. Odwróciłam twarz by móc patrzeć w jego oczy, a on od razu spoważniał.
-Hej! To niespodzianka!- powiedział i lekko przejechał ręką po moim ramieniu. Jak na złość powodując dreszcze. Jego tęczówki iskrzyły się jak dzisiaj rano. Były przepełnione troską i szczęściem. Zaraz co? Troską? On się troszczy o mnie? On się troszczy o mnie! Muszę powiedzieć o tym Sophie.
-Zayn patrz na drogę!- wrzasnęłam, kiedy zorientowałam się, że chłopak dalej wpatruje się we mnie.
-Nie muszę- odparł i dalej świdrował mnie wzrokiem. Czułam, że widzi mnie na wylot, że zna wszystkie moje sekrety, słabości. I aktualnie korzysta z jednej, a mianowicie uśmiecha się, pokazują swoje śnieżnobiałe zęby.
-Zayn patrz...
-Cii- przyłożył palec do moich ust mając na celu uciszenie mnie. Przełknęłam gulę, która ponownie powstała w moim gardle i nie przestałam patrzeć w jego oczy. Całe ciało odmówiło posłuszeństwa, kiedy skóra jego palec zaczął powoli jeździ po moich ustach. Zrobiło mi się gorąco i poczułam, że moje policzki płoną. Spuściłam głowę, a włosy lekko zasłoniły moją twarz. Jak dobrze, że ich nie związałam. Chłopak szybko podniósł mój podbródek przez ci  znów muszę mierzyć się z jego wzrokiem. Jego tęczówki przepełniły się pożądaniem. O nie to nie skończy się dobrze. Naglę usłyszałam ostry pisk hamulców. Auto stanęło. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że ciągle jechaliśmy. Rozglądnęłam się i zauważyłam, że droga biegła ciągle prosto, a za kilka metrów zakręcała w prawo. On dobrze wiedział, że nic nam się nie stanie. Dupek.

***

Po kilku minutach od całego zdarzenia samochód ponownie stanął. Tym razem na poboczu. W okół nas nic było. Tylko ciemny las. On zamierza mnie zabić?
-Nie bój się, nie mam zamiaru cie zabić- odpowiedział jakby na moje pytanie. Czy on mi czyta w myślach?
-Tak- znów mówi i zaczyna się śmieje, jaki to piękny śmiech.- Choć- dodał i wyciągnął dłoń w moim kierunku. Niepewnie jej dotknęłam i obwinęłam palcami. Kolejne dreszcze.
-Chce ci coś pokazać- mówił cicho i pociągnął mnie w gęstwinę. Tak jak przypuszczałam, nie ma tu żadnej ścieżki. Na ramionach pojawiła się gęsia skórka. Szybko nabrałam powietrza i wypuściłam je. Jako tako strach mnie opuścił
-Proszę bardzo- powiedział mulat po czym odsłonił liście. Niepewnie zagłębiłam się tam. Opuściłam głowę by sprawdzić czy nie potknę się o coś. Po chwili podniosłam ją, a mój wzrok napotkał niesamowity widok. Piękne jezioro do którego wpływa rzeka tworząc mały wodospad, a na około zielona trawa z drzewami, które odgradzają to miejsce od szarego świata. Nabrałam powietrza do płuc i zaczęłam delektować się jego świeżością. Jak ja dawno nie byłam w lesie.
-Pięknie tu- wyszeptałam do chłopaka stojącego obok mnie. Zayn odwrócił głowę i uśmiechnął się do mnie. Jego ręka wylądowała na mojej talii i przyciągnęła mnie do niego.
-Wiem. To jest taki mój azyl- odpowiedział, a jego palce zaczęły jeździć po moim brzuchu tworząc wzoru znane tylko jemu.
-Zayn?
-Tak
-Mogę o coś zapytać- powiedziałam po czym usiadłam na trawie.
-Jasne- odparł i położył się obok mnie.
-Masz tylko mamę?- zapytałam cicho i odwróciłam się do chłopaka. No moje słowa jego szczęka się zacisnęła, a na czole pojawiły się zmarszczki.
-Jak nie chcesz to nie mów...
-Tak. Ojciec umarł, a byłem jedynakiem- przerywał mi. Na szczęście jego wyraz twarzy złagodniał.
-Mogę wiedzieć jak?- to właśnie jest stąpanie po cienkim lodzie...
-Został zamordowany przez ojca Daniela- odpowiedział, a w kącikach jego oczów pojawiły się łzy.
-Boże bardzo mi przykro- mój głos załamuje się. Przytuliłam go do siebie. On jeszcze bardziej się we mnie wtulił. Czy to możliwe, że Zayn Malik płacze? Teraz jestem pewna, że te wszystkie rzeczy są po prostu wytworem czyjeś wyobraźni.
-Mogę zadać ci jeszcze jedno pytanie?- jestem strasznie zła na siebie. Mój niewyparzony język! Ile bym dała by móc cofnąć te słowa.
-Tak- głos chłopaka lekko drży.
-Bierzesz narkotyki?- zapytałam na jednym wdechu.
-Nie! Kto naopowiadał ci takich głupot? To, że je sprzedaje nie oznacza, że biorę- widać zirytowanie wymalowane na jego twarzy. Oderwał się ode mnie i położył obok. Wiedziałam, że nie powinnam go pytać. Za bardzo wykorzystuje jego dobru humor.
-Przepraszam nie chciałam- szepcze.
-To...to ja prze...przepraszam- czy mi się zdaje czy Malik na prawdę się jąka? Pomimo tego, że jest to dziecinie i tak jego głos brzmi seksownie.
-Myślę, że powinniśmy zabawić się w 20 pytań- powiedział Zayn i zaczął się cicho śmiać.
-Ok- odpowiadam bez namysłu.
-Ty pierwsza.
-Czy...czy zabiłeś jakiegoś człowieka?
-Nie. To fakt, że czasami bije się z kimś, ale nikogo jeszcze nie zabiłem. Oczywiście policja uważa inaczej- przygryzł wargę. Jest cholernie pociągający...Zaraz co ja mówię? UGH
-Miałaś kiedyś chłopaka?
-Nie- odpowiadam i nawet nie czuje wstydu z tego powodu. Kiedy spoglądam na Zayna widzę ulgę w jego oczach. To bardzo urocze.
-A ty?- dodaję.
-Nie, nie miałem chłopaka- zaśmiał się i lekko uderzył w moje ramię. Również zaczynam się śmiać.
-Dobrze wiesz, że chodziło mi o dziewczynę!
-Nigdy nie miałem dziewczyny, bo nie potrafiłem wytrzymać z żadną dłużej niż kilkanaście godzin.
-Czyli jestem wyjątkowa?
-Nawet nie wiesz jak bardzo- odparł, a moje policzki pokryły się rumieńcami.
-Teraz moja kolej! Czemu tak dużo się uczysz? Wiem, mogłem wymyślić lepsze pytanie- podniósł ręce w geście obronny. Mimowolnie się zaśmiałam.
-Robię to dla... Myślę, że chcę by ojciec był ze mnie dumy- odpowiadam i przygryzam wargę.
-Na pewno jest- podsumował i czule pocałował mnie w skroń.-Choć popływać!-dodał
-Niezły żart- prychnęłam.
-Nie żartuje!- odpowiedział i zaczął ściągać koszulkę.
-Ale ja nie mam stroju!- odparłam i podziwiałam tors Malika. Odruchowo przygryzam wargę. Po raz kolejny w jego towarzystwie. Ciekawe czemu jeszcze nie zwrócił mi na to uwagi?
-Masz przecież bieliznę!- zaśmiał się i ściągnął spodnie. Cholera...Ma zgrabniejsze nogi ode mnie i pewnie od większości dziewczyn w szkole.
-Nie Zayn!- powiedziałam stanowczo.
-To żałuj!- odpowiedział i pobiegł do jeziora. Przygryzłam wargę. Był w samych bokserkach. Jego tors był odsłonięty. UHG...

Fi czy ty siebie słyszysz?  

Nie. W końcu nie myślałabym o takich rzeczach. To jest koszmarne, że kiedy on powie coś miłego to od razu się czerwienie. I kiedy mnie dotknie od razu czuję dreszcze. Na jego widok mój żołądek się obraca o 180 stopni.

Myślę, że się zakochałaś...

Nie! Jeszcze raz nie! To by było dziwne. Nie jest idealnym chłopakiem, którego sobie wymarzyłam. Sprzedaje narkotyki, bije ludzi, jest bezczelny, a przy tym kochany, troskliwy, uroczy. Koniec! Muszę pogadać z kimś, bo sama raczej nic nie wywnioskuje. Teraz wystarczy miło spędzić czas z mulatem.
Raz kozie śmierć. Szybko ściągnęłam z siebie bluzkę i spodnie. Zayn chyba to zauważył, bo zaczął gwizdać. Cholera znowu się zaczerwieniłam... Szybko wbiegłam do wody. Na moje szczęście nie była ona tak bardzo zimna jak się spodziewałam. Bez problemu mogłam zakryć nią moje ciało aż do szyi. Przynajmniej Zayn nie będzie mnie widzieć... Chociaż i tak dopiął swego, kiedy to niefortunnie zapomniałam ubrań...
-Czemu się wstydzisz? Jesteś piękna- jego ręce wylądowały na mojej talii. Ku mojemu zdziwieniu nie zaczerwieniłam się ani nie przeszły mnie dreszcze. Czyżbym się w końcu przyzwyczaiła?
-Jesteś przede mną w samych bokserka, a ja jestem w samej bieliźnie i dziękuje- odparłam i zawiesiłam ręce na jego barkach. Chłopak zaśmiał się na moje słowa.
-Kiedyś będę przed tobą nago i ty także. Wtedy też będziesz się wstydzić?- zapytał i odsunął się lekko ode mnie. Wróć tu, bo robi mi się zimno!- krzyczała moja podświadomość. Zaraz. Co on powiedział? Proponuje mi...stosunek?
-W twoich snach!- śmieje się i chlapie go wodą.
-Wspomnisz moje słowa!- dołączył się do mnie. Zaczęłam się śmiać i uciekać przed nim. Niestety było to strasznie trudne, bo byłam w wodzie. Zanim postawiłam kolejny krok, Malik dopadł mnie. Pociągnął za moją rękę i pchnął do wody. Przez śliski kamień, na którym stałam przewróciłam się. Moje biedne włosy... Kiedy tylko znów odzyskałam równowagę, wyłoniłam się z wody, a na mojej twarz gościł szyderczy uśmiech. To tak się bawimy Panie Malik... Rozpędziłam się i skoczyłam wprost na zdezorientowanego mulata. Niestety nie zdałam sobie sprawy, że jest silny. Zamiast razem z nim wpaść pod wodę po prostu byłam w jego ramionach i wpatrywałam się w jego czekoladowe tęczówki.

***
Czyż nie jestem kochana? Dodaje rozdział HIHI. Ogólnie jest taki radosny i słodki... Ahhhh Mam nadzieje, że jutro też napiszę kolejny >.< Zobaczymy...
Przepraszam za błędy! Ogólnie nie chce mi się go sprawdzać. Mam nadzieje, że wybaczycie :/
(serdecznie zapraszam!)
HUH JA AKA WREDOTA :)
8 komentarzy = kolejny rozdział!
Więc buziaczki i do nexta ;) Wreszcie sobie pooglądam 'Jak poznałem waszą matkę'...
 @monAchilles


niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 7

*Fi*

-Już dobrze.- wyszeptał Zayn i oderwał się ode mnie.- Zawiozę cie do domu- dodał i pocałował w czoło.
Moje nogi stały się jak z waty. Gdyby nie silne ramię Zayna zapewne wywróciłabym się. Posłałam w jego stronę słaby uśmiech i wyszliśmy z domu.

*Następnego dnia*

Powoli otwarłam powieki. Słońce jak na złość musiało razić mnie w oczy. Z cichym jęknięciem usiadłam na łóżku, które lekko zaskrzypiało. Z wczoraj nie pamiętałam nic. Po wejściu do samochodu Malika chyba zasnęłam. Całe wczorajsze zdarzenie znikło jakby zostało zamazane gumką. W jakiś magiczny, bo jak inaczej można powiedzieć, sposób nie czułam się źle Śmiem twierdzić, że nawet byłam szczęśliwa

Fi czy ty się dobrze czujesz?

Oh na pewno nie. W końcu jaki normalny człowiek rozmawia sam ze sobą? Obróciłam głowę i wzrokiem przeleciałam po szafce. Kiedy oczy natknęły się na zegarek o mało nie spadłam z łózka. Mam zaledwie 10 minut do pierwszej lekcji! Przełknęłam głośno ślinę i wstałam bardzo szybko z łóżka. Był to bardzo duży błąd, bo zawroty głowy spowodowały piękny lecz bolesny upadek. Po prostu kocham swoją niezdarność. Podniosłam się z ziemi i szybko pobiegłam do łazienki. Otwarłam drzwi, a tam, a tam stał Zayn tak jak go Bóg stworzył. Zaraz co? Pisnęłam i szybko zasłoniłam sobie oczy.
-Hej mała!- zaśmiał się Malik.
-O Boże święty ja widziałam cie nago! Twoje przyrodzenie! Chcę umrzeć!- zaczęłam żałośnie skomleć.
-Powiedzmy sobie szczerze, że prędzej czy później i tak byś zobaczyła mnie nago- odparł i wyszedł z łazienki.
Powoli odkrywałam oczy, bo bałam się, że sytuacja w łazience się znów powtórzy. Kiedy zauważyłam jego nagi tors znów zasłoniłam sobie oczy.
-Hej mam już na sobie ręcznik- powiedział i zaczął się śmiać.
Tym razem pewniej odsłoniłam oczy i ku mojemu zdziwieniu rzeczywiście na jego linii bioder znajdował się ręcznik. Tylko dlaczego nie mógł zakryć swojego cholernie seksownego torsu?
-Zapytam się Twojej mamy czy mogę tu zamieszkać i wtedy będziesz mogła dowolnie oglądać mnie bez koszulki- zabrał ubrania i ponownie wszedł do łazienki.
-Dupek- szepnęłam i przewróciłam teatralnie oczami.
-Słyszałem kochanie!- krzyknął Zayn.
Nie ma co się śpieszyć. Na pewno się spóźnię. Chociażby dlatego, że Malik jest u mnie w domu. Zabrałam ubrania i zeszłam na parter z nadzieją, że tutaj też jest łazienka. Na szczęście była. Ściągnęłam wszystkie ubrania i weszłam pod prysznic. Odkręciłam ciepłą wodę i zaczęłam się odprężać.       
Wczoraj Zayn krzyczał na mnie. Wyzywał od najgorszych, a ja dzisiaj normalnie funkcjonuje. Nie jestem przerażona nim. Jakbym miała to głęboko gdzieś. Jego dotyk wyparował wszystkie wspomnienia. Można powiedzieć, że to tak jakbym była dziwką. No bo jaka dziewczyna od razu wybacza chłopakowi? On bardzo źle na mnie działa.
Zakręciłam wodę i szybko wyszłam z pod prysznica. Zabrałam pierwszy lepszy ręcznik i opatuliłam się nim. Chciałam zabrać ubrania, ale ich nie było. Jakby wyparowały. Przygryzłam wargę. Przecież je brałam! Czyli, że ktoś musiał je zabrać.
-Zayn!- krzyknęłam i odsunęłam się na bezpieczną odległość od drzwi.
Po chwili one się otwarły, a w progu stał nie kto inny jak Malik z kpiącym uśmieszkiem na tej jego idealnej twarzyczce.
-Tak kochanie?
-Oddawaj mi ubrania!- wrzasnęłam.
-A niby dlaczego? Zdecydowanie bardziej odpowiada mi fakt, że stoisz ubrana tylko w ręcznik, który jednym zgranym ruchem mogę z ciebie zerwać- podszedł do mnie i ręką przejechał po mojej talii.
Całe moje ciało przeszły przyjemne dreszcze.
-Cholera Zayn oddaj mi ubrania!
-Tylko i wyłącznie jeśli zgodzisz się robić wszystko o co cie poproszę- odparł i lekko się odsunął.
-Dobra! Tylko bez jakich zboczonych rzeczy!- ze skwaszoną miną zgodziłam się.
-Oczywiście kochanie!- podał mi dłoń, a ja ją uścisnęłam.
Ale przecież to jest Zayn. Zamiast zostawić mnie w spokoju to pociągnął w swoją stronę. Stałam zaledwie kilka centymetrów od niego. Jego piękne czekoladowe tęczówki iskrzyły się. Chłopak nachylił twarz.
-Wyglądasz seksownie- wyszeptał mi wprost do ucha i przygryzł jego płatek.
W moim brzuchu poczułam sławne motyle, które o mało nie spowodowały zemdlenia. Mulat wyszedł, a ja oparłam się o umywalkę.
-O kurwa

***
-Choć, podwiozę cie do szkoły- powiedział Zayn i zaczął bawić się kluczykami do auta.
Zgodzić się czy nie? W końcu kiedy się nie zgodzę to nie będzie niezręcznie, ale z drugiej strony nie mam zamiaru iść na nogach do szkoły czy jechać autobusem.
-Ok- odpowiedziałam i zabrałam torbę.
Podeszłam do drzwi, a Malik otworzył je przede mną. Co za dżentelmen... Wsiadłam do auta i ruszyliśmy. Przez całą drogę nie odzywałam się do niego. Jednak cisza nie była niezręczna. Po kilku minutach Zayn zatrzymał auto pod szkołą. Równolegle do głównych drzwi. Najgorsze chyba było to, że pierwsza lekcja już się skończyła, a niektórzy uczniowie stali na zewnątrz.
-Zayn możesz zaparkować gdzie indziej?- zapytałam z nutką nadziei w głosie.
Byłam pewna, że się nie zgodzi. W końcu to Malik. On zawsze sprzeciwia się moim pomysłom.
-Dlaczego?
-Nie chcę by ktoś zauważył, że wysiadam z twojego samochodu- odparłam na jednym wdechu.
Miałam nadzieje, że chłopak nie usłyszy tego i że będę mogła powiedzieć to inaczej. Po prostu wymyślić jakąś tandetną wymówkę.
-Ale ja chcę żeby każdy wiedział, że jesteś moja- zezłościłam go.
Gdyby tak nie było to nie wypowiedziałby to tak specyficznie i jego oczy nie pociemniałyby. Byłam strasznie zła na siebie. Nie chciałam go zdenerwować i spowodować jeszcze większe plotki.
-Ok dobra. Ja idę, cześć- przygryzłam wargę.
-Czekaj! A gdzie podziękowanie?- zapytał się i uśmiechnął, powodując dziwne uczucie w moim brzuchu.
Gdyby ten jego uśmiech nie był tak strasznie perfekcyjny.

Fi uspokój się!

Jego palec wskazujący spoczął na policzku. Dobrze wiedziałam, że chce bym złożyła tam krótki pocałunek. Przełknęłam gulę, która powstała w moim gardle. Raz kozie śmierć?

Nie rób tego!

Wal się. Nachyliłam się nad chłopakiem i lekko musnęłam jego policzek. Kiedy usta dotknęły jego skóry całe moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, a mój żołądek zaczął robić podskoki. Serce zaczęło bardzo głośno bić, że byłam pewna iż Zayn to słyszy. Gdy odsunęłam się od chłopaka ten jak gdyby nigdy nic wyszedł z samochodu i obszedł go chcąc zapewne otworzyć moje drzwi. Jeśli nie byłabym otępiało to na pewno wyprzedziłabym jego zamierzenia. Niestety moje ciało nie potrafiło się poruszyć. Z całego transu wyciągnęło mnie chrząknięcie chłopaka. Zaczerwieniłam się i powoli wysiadłam z samochodu. Kiedy już stałam na nogach o mało się nie wywróciłam. Na szczęście mocna ręka Zayna w porę zdążyła podtrzymać mnie powodując kolejne dreszcze i kolejną fale gorąca. Nie mam pojęcia czemu tak się ze mną działo. To był zwyczajny pocałunek w jego policzek. Jeju jaka jestem żałosna.
-Nic ci się nie stało?- wszytko byłoby już w porządku gdyby nie ten jego cholernie seksowny głos.
Dlaczego?
-T...t...tak- pisnęłam i ponownie spłonęłam rumieńcami.
-Chodź na lekcje- powiedział i pociągnął mnie za nadgarstki.
Potykając się o własne nogi próbowałam dotrzymać mu kroku, co było strasznie trudne w moim stanie.

Fi ogarnij się! Bez słabości!

Tak oczywiście. Nabrałam powietrza i z wielką ulgą wypuściłam je. To zawsze pomaga... Kiedy przekroczyłam próg szkoły już wszyscy mierzyli mnie wzrokiem. Oczy wszystkich dziewczyn mówiły to samo 'Co ta wywłoka ma czego ja nie mam? Jestem ładniejsza i mam większe piersi!'. Pomimo wszystkiego co mnie spotkało to nie miałam zamiary zamienić się miejsce jedną z tych dziewczyn. UGH...
Zayn skręcił w prawo, a jako, że jego ręka dalej tkwiła na mojej tali musiałam zrobić to samo. Po kilku sekundach byliśmy już pod salą gdzie zapewne miała być kolejna lekcja. Malik gestem kazał mi wejść pierwszą. Rozglądnęłam się po sali i stwierdziłam, że jest ona salą historyczną. Wywnioskowałam to miedzy innymi dzięki mapom, starym wazą, popiersiu Króla Artura i wielkiemu wyświetlaczowi. Skierowałam się do ostatniej ławki pod oknem, a za mną poszedł Malik. Kiedy usiadłam chłopak przybliżył swoje krzesło do mojego i dłoń położył na moim kolanie. Spięłam się i szybko zwaliłam ją. Zayn tylko cicho parsknął.
Kolejne lekcje minęły bardzo spokojnie. Siedziałam na nich z Sophie i opowiadałam jej jaki jest Zayn. Dziewczyna była lekko skołowana, kiedy mówiłam o jego uczuciach. W końcu ona sądziła, że ich nie ma. Na przerwie przed ostatnią lekcją naszą rozmowę przerwał mulat. Szarmancko oparł się o ścianę odgradzając mnie od dziewczyny.
-Jedziemy gdzieś- powiedział i zaczął ciągnąć mnie w stronę drzwi awaryjnych.
-Zayn, ale ja nie chcę- wyrwałam rękę z jego silnego uścisku i zaczęłam lekko ją rozmasowywać.
W końcu to mnie troszkę zabolało. Oh... Tak na prawdę nie chciałam sprowokować żołądek do fikołków.
-Pamiętasz ci mi obiecałaś? Idziemy!- byłam wściekła.
Jak mogłam mu na to pozwolić? Ok wizja mnie nagiej stojącej przed nim nie jest najlepsza. Prychnęłam cicho i podążyłam za Malikiem. Prawdę mówiąc ciekawi mnie perspektywa spędzenia z nim czasu sam na sam...

***
HEŁ HEŁ Rozdział jest? JEST! Przepraszam, że krótki, ale robię to specjalnie >.< (Tak chodzi mi o ciebie O.!) Podoba się? Ogólnie przepraszam za błędy, ale nic mi się nie chcę dzisiaj robić. Tym bardziej myśleć. Mam smutną wiadomość, bo jako że nie mam za dużo weny więc to opowiadanie za niedługo dobiegnie końca. :( A wszytko dlatego, bo w mojej głowie narodził się szalony pomysł na kolejne ff, które tym razem będzie inne od reszty... Ogólnie to buziole i do następnej notki!
Dobra to nie koniec, bo chciałam serdecznie zaprosić na
TT
ASK.FM

To jeszcze raz.
Buziole i do nexta ;) 


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 6

Występują wulgaryzmy.
Występuje dużo wulgaryzmów.
Występuje w chuj i trochę wulgaryzmów ;)
*

*Zayn*
Wszedłem przez okno do pokoju Fi. Dobrze, że miała je otwarte. Światło było zgaszone, a jej jeszcze nie było. Wiedziałem, że szukanie jej nic nie wskóra więc wolałem na nią poczekać. Usiadłem na łóżku i lekko potarłem oczy ze zmęczenia. Nagle ktoś otworzył drzwi. Światło się zapaliło, a w progu stała zapłakana Serafina. Chciałem do niej pobiec i mocno przytulić, ale zacisnąłem szczękę i wypuściłem powietrze ze świstem.
-Czy ty się uderzyłaś w coś czy na prawdę jesteś taka głupia? Kurwa przecież ktoś mógł cie ponownie zgwałcić. Wracałaś sama więc na pewno nie omieszkaliby. Bez żadnych wyrzutów przelecieliby cie. I mnie już by nie było. Ale wracając do klubu. Przecież mówiłem ci, że masz się nigdzie nie ruszać! Miałaś tak kurwa siedzieć i czekać aż wrócą! Tak ciężko skojarzyć fakty, że to nie był zbyt normalny klub? Czy ty wiesz kto chciał cie kurwa zgwałcić? Zdajesz sobie sprawę, że jest to mój cholerny wróg? Jak zobaczy cię znów to przeleci i później pewnie cie zabije! - popatrzyłem na nią z wyrzutem.
Kiedy zobaczyłem jej zapłakaną twarz coś we mnie drgnęło.

Serce? 

Nie, po prostu nienawidzę widoku zapłakanej kobiety. Tylko dlaczego aktualnie czuje się jak gówno?

Mówię Ci, że Twoje serduszko się obudziło!

-Idziemy!- wychrypiałem i pociągnąłem ją za nadgarstek.
Dziewczyna bez zbędnego oporu podążyła za mną. Nie obchodziło mnie to, że jej matka zobaczy mnie w ich domu. Miałem ważniejsze sprawy do zrobienia. Na szczęście była zajęta oglądaniem telewizji. Cóż za rodzicielka…
Wepchnąłem Fi do auta i szybko sam wsiadłem. Po kilku minutach wjechaliśmy na obrzeża. Kiedyś mieszkałem tutaj jednak wolałem przenieść się z mamą do lepszej części. Nie wybaczyłbym sobie gdyby coś się jej stało, a tutaj było to bardzo możliwe. Po paru minutach byliśmy pod domem bandy. Ku mojemu zdziwieniu Serafina nie płakała podczas jazdy. Czułem się lekko skołowany. W końcu za bardzo się na nią wydarłem.

Oh Zayn czy ty masz wyrzuty sumienia? Człowieku co się z tobą dzieje?

Wysiadłem z auta i otworzyłem drzwi od strony Fi. Ona wysiadłam i spuściła głowę. Zablokowałem auto i zacząłem iść w kierunku drzwi. Nie usłyszałem za sobą stukotu but dziewczyny więc odwróciłem się. Serafina stała i w ogóle się nie ruszała. Jedyne co zauważyłem to strumienie łez spływające po jej policzkach. Coś w okolicach górnej klatki piersiowej mocno mnie ścisnęło.  

Czyżby znowu serce Zayn?

Nie...na pewno to nie serce. Uczuć wyzbyłem się dawno temu! Z grymasem na twarzy podszedłem do dziewczyny i pociągnąłem ją za sobą. Szybko doszedłem do drzwi i wpuściłem dziewczynę pierwszą. Zaraz gdy przekroczyła prób znów stanęłam nieruchomo. Zacisnąłem pięść i warknąłem by szła za mną. Kiedy już znalazłem się w kuchni usłyszałem cichy płacz za mną.

Kurwa Zayn jak możesz doprowadzać ją do płaczu! Rozumiem, że musisz zgrywać twardziela, ale to jest mała i krucha kobieta!

Tak wiem. Źle zrobiłem i spróbuję to odkręcić.

Trzymam kciuki, ale jakoś nie wydaje mi się, że coś zdziałasz! 

Zamknij się! Czy ja właśnie rozmawiam sam ze sobą? Jak to się nazywa? Rozdwojenie jaźni? Psychiatryk  to dla mnie za mało. Na domiar złego z kuchni jak burza wybiegła Ann. Gdy jej wzrok spoczął na Serafinie. Od razu popatrzyła się na mnie wymownie. Już wiem co zaraz się zacznie…
-Serafina idź tam- pokazała na pomieszczenie skąd wyszła- i poproś Georga w moim imieniu. Albo lepiej nie, bo może tego nie zrobić. Po prostu poproś o pomoc. Ok?- oznajmiła na co Fi odparła skinieniem głowy.
-A ty tutaj zostajesz i lepiej kurwa szykuj dupę!- wysyczała w moim kierunku.
Oczywiście, że się jej nie boje, ale wiem, że gdy jest pod wpływem emocji może nad sobą nie zapanować.  Kiedy Fi zniknęła za ścianą, zielonowłosa powoli acz stanowczo zaczęła kroczyć w moim kierunku. Przyznam, że w tym momencie stałem jak słup soli czekając na słowa wypowiedziane przez nią.
-Dobra ja rozumiem, że każdy normalny chłop potrzebuje zabawki dla swoich potrzeb. Ja naprawdę to rozumiem, no ale żeby kurwa ją? Czy ty nie widzisz, że ona jest strasznie krucha emocjonalnie? Mam ci to kurwa przeliterować? K R U C H A   E M O C I O N A L N I E! Człowieku już nawet prostytutka byłaby lepsza chociaż wiesz, że się nimi brzydzę. No ale do cholery i tak jest sto razy lepsza na wykańczanie psychiczne niż Fi! Jesteś aż takim chamem? Jak ją pierwszy raz zobaczyłam to myślałam, że zmienisz swoje podejście do kobiet, ale naprawdę nie będę zdziwiona, kiedy ona odejdzie od ciebie.
-Nie masz prawa mnie pouczać!- wrzasnąłem.
Wiedziałem, że ma racje, ale nie chciałem jej tego przyznać. Świadomość, że możliwe iż zniszczyłem psychikę Fi była bardzo bolesna.

I kurwa dobrze! 

-Mam! Wiesz jesteś dla mnie jak brat więc nie pozwolę ci spieprzyć sobie życia!- warknęła- Wiem, że jest dla ciebie ważna, ale od ciebie zależy czy zostanie z tobą. Jeśli nie chcesz tego zaprzepaścić to idź do niej, przeproś ja i przytul. Podobne tego najbardziej chcą dziewczyny- dodała spokojniej i przytuliła mnie.
-Przepraszam, że na ciebie wyskoczyłem- powiedziałem i odkleiłem się od niej.
-Lec do niej jakoś sobie poradzę z tym faktem. Może po wkurwiam Georga? Bardzo kuszące- powiedziała na co się zaśmiałem.
Ok. teraz będzie gorzej.

*Fi*
Siedziałam przy stole i piłam wodę. George gdzieś wyszedł, a ja próbowałam uspokoić oddech. Było mi niezmiernie ciężko. Szczególnie dlatego, że On krzyczał na mnie. To tak strasznie bolało. Nie wiem jak teraz będę mogła funkcjonować przy nim. Będę miała tę cholerny strach przy każdym spotkaniu z Nim. O wilku mowa… Do kuchni wszedł Zayn. Przygryzał wargę i widać było, że jest zakłopotany.
-Fi…
-Tak?- przerwałam mu.
-Ugh Gdzie jest George?- zapytał.

Naiwna idiotka!

-Gdzieś wyszedł- odparłam i przygryzłam wnętrze policzka.
Nie chciałam go wkurzać.
-Zawiozę cie do domu- wyszeptał prawie niedosłyszalnie.
Wstałam i podeszłam do niego. Popatrzyłam w jego czekoladowe tęczówki. Chciałam teraz zachowywać się jak wyprana z emocji dziewczyna, ale woń jego zapachu wcale mi nie pomagała. Nieznośnie łzy cisnęły się do oczu. I bum! Wybuchłam. 

Fi! Uspokój się! Nie przy nim! Zatrzymaj łzy na później! I tak cie nie przeprosi! Jest za bardzo gruboskórny! 

Nagle obca dłoń spoczęła na moich plecach przyciągając mnie bliżej Zayna.
Czy on mnie przytulił?- przemknęło mi przez głowę, ale jego zapach uniemożliwił mi racjonalne myślenie.
On chcę dla ciebie źle! Nie ufaj mu!
Zacisnęłam wargi i próbowałam się od niego odciąć, ale jak na złość jego uścisk stał się mocniejszy. Po kilku chwilach odpuściłam sobie. I tak zresztą nie miała sił.
Jego dłoń zaczęła lekko głaskać mnie po plecach przez co całe ciało przechodziły przyjemne dreszcze. Moje policzki od razu stały się rumiane. Plusem tej sytuacji jest to, że Malik nie może ich zobaczyć. Gdyby tak się wydarzyło byłby na pewno z siebie dumny.
-Przepraszam Fi- wyszeptał.
*
Tak wiem strasznie krótki… Chciałam coś dodać po tak DŁUGIEJ przerwie. Jako, że jest was całkiem sporo to nie mogłam dłużej tego przeciągać. (Naliczyłam 13? przekleństw. Jak coś to mogłam się pomylić XD)
Konkurs który miałam jest już za mną. Teraz czeka mnie kolejny, ale na szczęście będzie po feriach… XD Tak więc wracam na bloga oficjalnie! XD Będę wdzięczna za komentarze, bo tak naprawdę dzisiaj nie chciało mi się tego pisać, bo jutro mam badanie wyników z biologii, a dzięki komentarzom zdobyłam się na napisanie! XD
Zapraszam na mojego TT -> @monAchilles
Dobijecie do 10 obserwatorów? XD 
Pozdrawiam!



poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 5

-Mam nadzieje, że nie zamierzasz tak wyjść?
-E...e z...Zayn?- nagle wszystkie moje mięśnie się napięły.
-Tak kochanie- odparł i uśmiechnął się słodko.
Jednym kopnięciem nogi zamknął drzwi i zaczął iść w moją stronę. Próbowałam się ruszyć, ale jakaś tajemnicza siła nie pozwalała mi na jakikolwiek ruch. Podszedł do mnie i się nachylił. Bałam się, że chce mnie pocałować, a on tylko lekko musnął mój policzek. Natychmiast cała się zaczerwieniłam.Głośno wypuściłam powietrze. Zayn wyglądał zniewalająco.
-Słońce idziesz się przebrać czy mam ci pomóc?- przerwał ciszę.
-J...j...ja nigdzie nie i...idę- spuściłam wzrok na podłogę.
-Och czyli naprawdę chcesz żebym ci pomógł?- zaśmiał się i zaczął ciągnąć mnie do pokoju.
Niestety nie mógł przejść ze mną po schodach. Zadowolona posłałam mu zwycięski uśmiech. Chłopak lekko się zirytował, ale zaraz po tym zaśmiał się. Pociągnął mnie za talię i przerzucił przez ramię. Zaczęłam go kopać i bić, ale był jak skała. Kiedy byliśmy w pokoju lekko rzucił mnie na łóżko. Drzwi zdążył wcześniej zamknąć. Po kilku minutach z zadowoleniem podał mi zestaw wybrany przez niego. Był to jeansowy bralet*, który dostałam na 18 urodziny, tego samego rodzaju rurki, czarną, skórzaną kurtkę i czarne lity z ćwiekami na obcasie. Przecząco pokręciłam głową. Zayn się zaśmiał i wpakował mnie do drugich drzwi gdzie była łazienka.
-Jeśli się nie przebierzesz to zrobię to sam. Wpierw oczywiście rozbiorę cie- zaśmiał się, a ja byłam pewna, że właśnie na jego ustach gości złośliwy uśmieszek.
Pomimo mojej niechęci ubrałam się. Dlaczego mama musiała mi kupić bralet? Czułam się jakbym była naga. Powoli podeszłam do drzwi. Otwarłam je ówcześnie zakrywając brzuch kurtką. Zayn siedział na łóżku i bawił się moim telefonem. Ej zaraz MOIM TELEFONEM!
-Kto ci pozwolił go ruszać?- wrzasnęłam zła
-Leżał bezczynnie kochanie więc pomyślałem, że się na coś przyda. Jak to możliwe, że nie miałaś żądnego numeru chłopaka?- wstał i podszedł do mnie.
Przez chwilę siłowałam się z nim, bo chciał odsunąć kurtkę. Kiedy się odsunął jego tęczówki były ciemno brązowe.
-Czy możesz do cholery zostawić tą kurtkę? Jak jej nie opuścisz to pójdziesz bez niej!
Przestraszyłam się go. Jego pięści były tak mocno zaciśnięte, że mogłam dostrzec żyły. Nabrałam powietrza i wyszeptałam.
-P...prze...przepraszam
-Chodź już- odparł i wyszedł.
Poszłam za nim. Przed domem stał samochód. Mimo, że nie znałam się na markach tych pojazdów, to wiedziałam, że jest to Ferrari.

Już chciałam otworzyć drzwi, ale ręka Malika mnie wyprzedziła. Lekko się zawstydziłam, bo nikt nigdy nie był taki w stosunku do mnie. Wsiadłam do auta, a drzwi za mną się zamknęły. Odruchowo chciałam je otworzyć i uciec, ale wiedziałam, że Zayn by mnie złapał. Zresztą wyglądałabym jak idiotka. Chłopak wsiadł i odpalił auto. Siedzieliśmy cicho. Bałam się powiedzieć chociaż jedno słowo. Cały mój lęk do chłopaka powrócił. Po kilku minutach Periculosum przerwał ciszę.
-Rozchmurz się. Złość piękności szkodzi- popatrzył kpiąco na mnie.
Zamknęłam powieki. Chciałam go uderzyć, z całej sili sprawić mu ból. Ale zdałam sobie sprawę, że jest silniejszy ode mnie. Nawet nie chciałam pomyśleć co mógłby mi zrobić.
Dojechaliśmy w końcu na miejsce. Klub wyglądał jak klub. Neonowe napisy, kolejka młodzieży przed drzwiami, ochroniarz i odór alkoholu. Nigdy nie byłam w żadnym klubie. Widziałam zaledwie zdjęcia. Malik pociągnął mnie za rękę. Podeszliśmy do ochroniarza, który na widok Zayn'a uśmiechnął się i przyjacielsko poklepał go po plecach. Do mnie też wygiął w górę kąciki ust, ale byłam zbyt przerażona by odpowiedzieć tym samym. W końcu to moja pierwsza impreza i to w dodatku z niewłaściwą osobą. Zaraz po wejściu powitały nas pary homo i heteroseksualne obściskujące się. Szybko odwróciłam wzrok. Periculosum objął mnie mocno w tali i zaczął prowadzić przez tłum ludzi.
-Nie tańcz z nikim, z nikim nie wychodź i rozmawiaj tylko z osobami, którym cie przedstawie. Rozumiesz?- szepnął mi do ucha przy okazji muskając ustami moje policzki.
-T...t...tak- odparłam speszona.
Co miały oznaczać te zakazy? Zapewne pełno tutaj groźnych osób jak Zayn. No ale po co on się martwi? Usiedliśmy przy jednym ze stolików. Było tam już dwóch chłopaków i dziewczyna. Miała zielone włosy i najgłośniej się śmiała z całej trójki.
-Hej wam! To jest Fi- powiedział.
Wymawiając moje imię pokazał na mnie dłonią.
-Hej śliczna- zaśmiali się chłopcy.
Lekko się zarumieniłam.
-Jak to jest śliczne to ja kurde królową jestem- odparła zielonowłosa.
Poczułam zażenowanie. Czy ona na prawdę musi mnie nie lubić?
-On jest po prostu nieziemsko piękna! Oddaj mi urodę!- na moje usta od razu wstąpił ogromny uśmiech.
-Hej- powiedziałam i zajęłam miejsce obok dziewczyny.
-Jestem Andre Thomas, ale mów do mnie Tommo- powiedział jeden z chłopaków.
-Ja jestem George Shelley** i po prostu George- zaśmiał się drugi.
-A ja ta najpiękniejsza i najmądrzejsza z naszej czwóreczki. Teraz ty doszłaś i będę druga. A na imię mam Annabeth. Mów do mnie jak chcesz. Może być Ann- przytuliła mnie co zupełnie mnie zaskoczyło.
Czy to możliwe żeby Malik się z nimi zadawał?
-To nie Ann tylko ogórek- zawołał George.
-Zamknij się próbuje zrobić dobre wrażenia idioto- syknęła Ann.
-Oni mają tak zawsze. Miedzy nimi jest tylko nienawiść- szepnął mi do ucha Zayn.
-Uwierz, coś ci nie wychodzi- warknął chłopak.
-Przesuńcie swoją kłótnie na później- zgromił ich Tommo.
Od razu zamilkli.
-Więc Zayn to twoja nowa dziewczyna czy jak zwykle?- znów się odezwał Andre.
-Nie jestem jego dziewczyną!- szybko odpowiedziałam.
-Bardzo dobrze mała trzymaj go w ryzach!- Ann klasnęła w dłonie i poklepała mnie po plecach.
-Ogórek odwal się- warknął Zayn.
Ku mojemu zaskoczeniu nie był zły tylko lekko zirytowany.
-Ja idę po drinki- tym razem zwrócił się do mnie.
Zaraz po jego odejściu podszedł do nas chłopak na ok lekko starszy ode mnie. Miał lekki zarost i wielkie niebieskie oczy.
-Czy łaskawa pani zatańczy ze mną?- zapytał zwracając swój wzrok na mnie.
-Oh, tak- odparłam.
Podał mi rękę, a ja ją uchwyciłam. Kiedy znaleźliśmy się na parkiecie to przypomniałam sobie zakaz Malik. Głupio było mi teraz odejść więc postanowiłam poczekać do końca piosenki. Podczas kołysania się do piosenki, niebieskooki mocno ujął moje pośladki. Lekko pisnęłam.
-Zamknij się idiotko- odparł i pociągnął w stronę drzwi.
Za nimi znajdował się hol. Próbowałam uwolnić się z jego uścisku, ale trzymał mnie bardzo mocno. Ile bym dała żeby teraz Malik znalazł się obok.
-Na szybko czy może trochę wolniej?- zakpił i wepchnął mnie do pokoju.
Szybko zamknął drzwi na klucz i powrócił do mnie. Pociągnął mnie do siebie i zaczął całować moją szyje. Ściągnął moją kurtkę pozostawiając mnie w samym bralecie. Oh wiedziałam, że to był zły pomysł. Kiedy już zaczął go rozpinać, przerwało mu wyważenie drzwi. W progu stał zły Zayn.
-Co ty do cholery robisz Daniel? Odsuń się od niej!- wrzasnął Malik.
Chłopak nawet o tym nie myślał. Periculosum podszedł do niego i odciągnął ode mnie. Zaczął okładać chłopaka pięściami. Miał całkowicie zakrwawioną twarz. Ledwo co oddychał, a Zayn nawet nie myślał skończyć.
-Zostaw go!- wrzasnęłam, ale chłopak mnie nie posłuchał.
-Nie rozumiesz, że możesz go zabić?- płakałam.
Łzy opuszczały moje kąciki oczu. Nie płakałam z powodu Daniela tylko Malika. Wyglądał przerażająco. Na jego twarzy widniał ogromny grymas. Oczy zamiast z czekoladowymi tęczówkami były czarne jak noc. Warga chłopaka była przecięta. Na nadgarstkach widniały wielkie obtarcia, z których sączyła się krew. Za bardzo mnie przeraził widok. Uciekłam zostawiając ich. Mijałam ludzi, którzy w ogóle nie zwracali uwagi na mnie. Byłam cała zapłakana, a oni po prostu tańczyli. Wybiegłam na zewnątrz. Nie zwalniając kroku biegłam w górę ulicy. Na moje szczęście rozpoznałam miejsce, w którym się znajdowałam. Przyśpieszyłam kroku. Po raz pierwszy cieszyłam się, że ćwiczyłam na wychowaniu fizycznym. Po kilkunastu minutach znalazłam się pod domem. Zdyszana wbiegłam do niego.
-Fi co ci się stało?- zapytała mama, próbując mnie zatrzymać. 
-Nic!- odpowiedziałam i pobiegłam do mojego pokoju.
Zaświeciłam światło i ...
____
*bralet - poszukajcie sobie w necie XD
**George Shelley nie jest sobą czyli nie jest znany XD
JEST! NARESZCIE! 
Przepraszam za błędy itp.... 
Mam nadzieje, że nie jest zły rozdział. Co myślicie? 
JEŚLI TO CZYTASZ TO ZOSTAW KOMENTARZ! CHOCIAŻ GŁUPIE 'CZEKAM NA NEXTA'! 
Wiele to dla mnie znaczy...
2 nowe zakładki! (albo dodam je za chwilę albo jutro)
W zakładce INFORMOWANI możecie podać mi swojego twittera, gg, bloga. (na fb mam tylko prywatny, a z tego nie będę was informować, jak będzie potrzeba to założę.)
Za niedługo będzie konkurs, w którym biorę udział. 
Blog chyba zawieszę na ten czas (zależy od komentarzy i obserwujących) 
Oglądałyście 1DDay? Ja tak! Podoba się? Kupujcie płytę chłopców? Ja nie mam kasy :c
Wszystkiego najlepszego KAŚKĄ <3