środa, 11 września 2013

Rozdział 1

-Mamo daleko jeszcze?- zapytałam czochrając włosy.
-Już jesteśmy prawie na miejscu- odparła i skręciła w prawo.
Nastała cisza. Zapytacie pewnie gdzie się wybieramy. No cóż mama chciała się przeprowadzić. Londyn był dla niej zbyt tłoczny. Zresztą otrzymała tutaj prace w szpitalu. W jakiś dziwny sposób wiele ludzi tam lądowało i placówka nie wyrabiała. Tak coś dziwnego. W końcu Brdaford to bardzo małe miasteczko. Powiedzieć mogę też, że bardzo spokojne. Jednak moje zdanie nic nie oznacza, bo dopiero się tutaj przeprowadziłam.
Zamkłam oczy, wypuszczając powietrze. Po kilku minutach samochód zatrzymał się.
-Kochanie wysiadaj!- wykrzyknęła radośnie mama.
Teatralnie przewracając oczami, wyszłam. Moim oczom ukazał się całkiem spory dom. Pomalowany na jasny brzoskwiniowy kolor. Ramy okien wykonane z białego drewna, tak samo jak drzwi. Rozglądłam się po okolicy. Widząc, że wszystkie domy wyglądały prawie tak samo, przełknęłam głośno ślinę. Zabrałam torbę z siedzenia auto i szybko podeszłam pod drzwi. Mama już dawno je otworzyła.
Dom był skromnie urządzony. Zrezygnowałam z oglądania całości i pobiegłam do mojego pokoju. Był on na pierwszym piętrze. Połączony był z łazienką i małą garderobą. Innymi pomieszczeniami były pokój gościnny i pralnia. Zachwycona brakiem pokoju matki, wparowałam do mojego. W oczy od razu rzuciło mi się ogromne okno bez firanki tylko z brązową roletą.Na wielkim parapecie znajdowała się poduszka w kolorze zgniłej zieleni i brązowy koc z frędzlami.
(sorki za tło za oknem nie jest ono do historii. Zresztą opisze to ;D)
Po przeciwnej stronie znajdowały się dwoje drzwi z białego drewna. Otworzyłam pierwsze i weszłam do wnętrza. Okazało się iż to pokój gościnny. Wyszłam i otwarłam kolejne drzwi prowadzące do łazienki. Jak na złość zalazłam kolejne drzwi. Prowadziły one do pokoju gościnnego. Czyli mój pokój i łazienka jest połączona z pokojem gościnnym. Mam nadzieje, że nikt nie będzie tu nocował. Wyszłam i znowu znalazłam się w swoim pokoju. Koło mnie zaś znajdowały się drzwi do garderoba. Po przeciwnej stronie pokoju znajdowało się całkiem duże łóżko i wiele półek na książki. Zadowolona z mojego pokoju szybko zbiegłam na dół po pudła.
-Kochanie jeśli chcesz odrabiać zadania to korzystaj z pokoju gościnnego, bo tam jest biurko. Mam nadzieje, że nie przeszkadza ci to?- zawołała mama z kuchni gdzie rozkładała naczynia.
-Em spoko- odparłam zabierając dwa ogromne i ciężkie pudła. Bardzo powoli i ostrożnie wyniosłam je na górę gdzie zabrałam się do rozpakowywania książek. Po godzinie druga część pokoju wyglądała tak:
Tak książki to była moja mania. Jedyna rzecz która pozwalała zapomnieć o wszechświecie. Książki pomagały zapomnieć o samotności. Zmęczona położyłam się na łóżku.

***

-Kochanie wstawaj!- zaczęła krzyczeć mama obudzając mnie ze snu. Głośno westchnęłam wstając z łóżka. Przetarłam powieki i podążyłam do łazienki gdzie dokładnie się umyłam. Po prysznicu owinięta jedynie ręcznikiem weszłam do pokoju gdzie zaczęłam szukać bielizny w jednym z kartonów. Zabrałam czarne figi i tego samego koloru stanik. Weszłam do łazienki i ubrałam bieliznę jednak Zorientowałam się, że zapomniałam reszty ubrań. Szybko wbiegłam do pokoju prawie naga i zaczęłam przeglądać kartony. Zabrałam granatowe rurki, niebieską koszule i bordowy szalik. Wciągłam to na siebie.

Odwróciłam głowę i ujrzałam, że moje okno jest na przeciw okna w domu obok, a tam właśnie stał chłopak. Był całkiem przystojny. Nie całkiem, był C-H-O-L-E-R-N-I-E przystojny. Jego kruczoczarne włosy były postawione na żelu. Do tego posiadał blond pasemko.Zauważył iż na niego patrze i cwaniacko się uśmiechnął przy okazji machając mi. Wtedy zobaczyłam jego oczy. Były piękne. Ah te jego czekoladowe tęczówki. Zorientowałam się iż oblizałam właśnie wargi. Cała zaczerwieniona podbiegłam do rolety i szybko ją zsunęłam. Cholera on to widział.

***

Weszłam do zatłoczonej szkoły. Widząc, że wzrok wszystkich zwrócił się na mają osobę, ze zdenerwowania przygryzłam wargę. Spuściłam głowę i zaczęłam iść. Po chwili zorientowałam się iż nie wiedziałam gdzie idę. Z rumieńcami na twarzy, poszłam w kierunku sekretariatu. Zapukałam i weszłam do środka. Przede mną stała wysoka postać. Po włosach rozpoznałam, że jest to chłopak. Na jego ramionach spoczywała skórzana kurtka zaś na nogach ciemne zwężane jeansy. Właśnie teraz się do mnie odwrócił. To był on! Wszędzie poznałabym jego włosy i te oczy. Teraz przybrały ciemniejszą barwę. Widać był zły. Zaczął się zbliżać, a ja nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Kiedy znalazł się blisko mnie przystawił usta do ucha i szepnął:
-Zamknij usta, bo muszka ci wleci S K A R B I E!- po czym przygryzł płatek mojego ucha.
Cała czerwona przymkła usta. Jak ja mogłam mieć je otwarte. No jak? 
Reakcja na sexownych chłopaków.
Szepnął jakiś głos w głowie. 
Podeszłam do sekretarki zażenowana i poprosiłam o plan lekcji. Uśmiechając się, podała mi go. Mój wzrok padł na literki tworzące Ś-R-O-D-A i nazwe przedmiotu pod nimi. 
Cholera matma!
Szybko wyszłam kierując się pod salę 32. 
29
30
31
32 
Głośno przęłkęłam ślinę i pociągłam klamkę w dół. Drzwi do klasy się otwarły a ja wgramoliłam się do środka. 
-Dzień - dobry- przywitałam się. 
-O ty jesteś podobno- zaczął szukać jakiejś kartki gdzie pewnie znajdowało się moje imię. Żeby nie wystawił mnie na pośmiewisko dodałam:
-Jestem Fi
-Fi? No cóż możliwe. Proszę usiądź gdzieś. Obróciłam głowę w kierunku klasy. Wszyscy chłopacy szczerzyli się do mnie. I on. Lekko mi pomachał, cwaniacko się uśmiechając. Mimowolnie przygryzłam wargę. Odwróciłam głowę i zauważyłam wolne miejsce obok pewnej brunetki. Zamaszyście do mnie machała wskazując na miejsce obok. Uśmiechnęłam się i podeszłam do ławki. Wyciągłam książki, zajęłam miejsce i popatrzyłam na towarzyszkę.
-Hej jestem Sophie- szepnęła, uśmiechając się promiennie. 
-Hej. Jak już słyszałaś jestem Fi- odparłam, otwierając zeszyt.
-Przepraszam za pytanie, ale skąd znasz periculosum? (czyta się parikulosum ;D łacina, niebezpieczny).
-Eee co?- odparłam pytaniem na pytanie.
Jednak moja podświadomość wyświetliła obraz chłopaka. 
Dam sobie głowę uciąć, że chodzi o niego.   

***

Przepraszam, że wcześniej nic się nie pojawiło, ale miałam mały problem z czasem. Wiecie szkoła itp. 
Przepraszam za błędy! 
Mam nadzieje iż rozdział przypadnie komukolwiek do gustu. ( Tu mam na myśli jedyną czytelniczkę Paulle D: )
Możecie pytać mnie, bohaterów itp. xD
Pozdrawiam i życzę udanego roku szkolnego! :*
Arrira

4 komentarze:

  1. żartujesz rozdział jest zajebisty fajna akcja i w ogóle <33 dodaj szybko nexta pliss no nic dodać nic ująć ;p czekam na nexta ;p weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Chciałyśmy zaprosić do odwiedzenia i skomentowania pierwszego rozdziału na naszym blogu :) http://aslongasyouloveme-fanfiction.blogspot.com/

    + Zwiastun : As Long As You Love Me - fanfiction

    Fabuła : The Imperial College of Science, Technology and Medicine jest publicznym uniwersytetem znajdującym się w Londynie. Specjalizuje się w dziedzini nauki, inżyniernii oraz medycyny. To właśnie tam od połowy roku szkolnego będą uczęszczać Danielle i Cassie, które są dla siebie jak siostry.
    Niall i Harry , chłopaki z którymi nikt nie zadziera. Spotkają się dwa różne światy. Życie przyjaciółek bardzo się zmieni. Danielle i Cassie będą miały poważne problemy. Chłopaki namącą w głowie dziewczyn.
    Czy wszystko dobrze się skończy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam. Mogłyście nie skojarzyć zakładki "Spam". Jeżeli chcecie się "zareklamować" to właśnie dlatego stworzyłam tą zakładkę! Tak na przyszłość. Pod rozdziałami bardzo proszę o opinie najwyżej to i informacje o nowym rozdziale.
      Pozdrawiam lekko zawiedziona brakiem opinii
      Arrira

      Usuń

To od ciebie zależy czy następny rozdział się pojawi. Napisanie komentarza zajmie ci zaledwie kilka sekund. :) -@monAchilles