sobota, 14 września 2013

Rozdział 2

Dam sobie głowę uciąć, że chodzi o niego.
-Ten chłopak z blond pasemkiem. Wiesz, on ci machał jak weszłaś do klasy- wytłumaczyła, głową wskazując na chłopaka.
-Rozumiem Fi, że chcesz poznać koleżankę, ale od tego jest przerwa- upomniał mnie nauczyciel.
Do końca lekcji siedziałyśmy cicho. W końcu ja i ona nie chciałyśmy dostać uwagę już pierwszego dnia. Nie byłoby to w moim stylu. Po zabrzmieniu dzwonka wyszłam z klasy.Chciałam jak najszybciej odejść by ominąć pytania Sophie. Jednak ciekawość zwyciężyła i zaczekałam na nią przed klasą. Kiedy wyszła, dołączyłam do niej.
-Periculosum to z łacińskiego niebezpieczny. Tak właśnie go tutaj nazywają. On rządzi miastem. Jest najlepszy w wyścigach...
-Samochodowych?- przerwałam jej.  
-Hah samochodowych. Oni ścigają się na motorach!- poirytowana wykrzyknęła. 
Zrobiła to na tyle cicho, że nikt nie zrozumiał jej słów. Mój mózg od razu wyświetlił twarz ojca i jego zmasakrowanego motoru. To był dzień w którym jeździł z kolegami na motorach. Dla niego było to drugie dziecko. Oczywiście ja byłam zawsze na pierwszym miejscu. Dzięki niemu spodobały mi się. Czasami jeździłam z nim. Siadałam przed nim, a moje ręce trzymałam na kierownicy. Czasami sama prowadziłam motor. Jednak nie wsiadłam na żaden od 5 lat. Wtedy właśnie zdarzył się ten wypadek. Gdyby się nie popisywał na tym zakręcie. Gdyby zobaczył tą ciężarówkę. Gdyby...  Mimowolnie z oczu wydostały się słone łzy. 
-Hej Fi co ci się stało?- słychać było w jej głosie zmartwienie. 
Szybko otarłam łzy. 
-Em nic, nic. Opowiadaj dalej- odpowiedziałam i wymusiłam sztuczny uśmiech. 
-Na pewno?- zapytała. 
Potwierdziłam głową. 
-Jak mówiłam jest najlepszy. Nikt nie zadziera z nim. Sprzedaje narkotyki. Nie wiem czy sam bierze, ale raczej tak. Stąd właśnie ma kasę. Wiele osób jest mu dłużna nią. Właśnie dlatego tyle ląduje w szpitalu. On jest bardzo niebezpieczny. Kobiety traktuje jak rzeczy. Proszę cie nie zadawaj się z nim- ostatnie zdanie wypowiedziała bardzo zmartwionym głosem. 
-Ja go nie znam- szybko zaprzeczyłam. 
-Jakbyś go nie znała to by nie machał do ciebie- powiedziała Sophie, przewracając teatralnie oczami. 
-Em no dobra. Bo wiesz. On chyba...nie on na pewno mieszka obok mnie. No i tak się składa, że ma okno na moje, a jako, że ja nie mam firanki to widział wszystko- odparłam jednym tchem. 
-Ale że co widział?- popatrzyła na mnie jak na idiotkę. O boże!
-No mnie w samej bieliźnie!- wysyczałam, a moje policzki zaczerwieniły się do granic możliwości. 
No odpowiedź usłyszałam jej głośny chichot. 
-Ej to nie jest śmieszne- dźgnęłam ją w bok. 
-Uwierz jest- i znów zaczęła się śmiać. 
-Pff Jak masz się ze mnie śmiać to równie dobrze możesz sobie pójść- odparłam próbując udawać poważną. 
Mina brunetki była nie do przebicia. Widząc ją napadł mnie histeryczny śmiech. Ona słysząc to dołączyła się do mnie. Po kilku minutach całe czerwone wróciłyśmy do siebie. 
-Proszę cie masz uważać na niego- powiedziała Sophi całkiem poważna. 
Nastała cisza. przerywana jedynie śmiechem jakiś osób.
-Tak właściwie jak on się nazywa?- zapytałam uważnie ilustrując twarz przyjaciółki. 
-Tak jak mówiłam. Mówią na niego periculosum. Zayn Malik to jego prawdziwe imię i nazwisko. Czasami też można usłyszeć jak go przezywają czekoladowe tęczówki. 

*** 

-Mamo już jestem!- oznajmiłam swoje wejście.
-O córeczko dobrze, że jesteś pomożesz mi- usłyszałam głos mamy dochodzący z kuchni. 
Zostawiłam rzeczy i pobiegłam do pomieszczenia.
-O co chodzi?- zapytałam, próbując wetknąć palec do masy. 
Mama była szybsza i lekko uderzyła mnie w rękę.
-Nie widzisz?- zapytała, pokazując cały stół.
Dopiero teraz zauważyłam, że wszędzie znajdowała się mąka, jajka i proszki do pieczenia.  
Odwórciłam głowę w kierunku mamy z miną "Whot?"
-Przychodzą do nas goście- odparła, wyciągając ciasto z piekarnika.- Jako, że jesteś moją córką to oczekuje od ciebie pomocy. 
Westchęłam cicho i zabrałam się za przygotowywanie potraw. Po 3 godzinach zostało do upieczenia ostatnie ciasto. Mąką się skończyła więc musiałam iść po nią do spiżarki. Zabrałam jedną i zaczęłam iść w kierunku kuchni. Nie zauważyłam, że na dywan się podwinął. Po kilku sekundach leżałam jak długa cała w mące. Próbując się podnieść jeszcze raz upadłam. Ale jestem niezdarą! Zakpiłam z siebie w myślach. Na dodatek zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Kochanie otworzysz, bo jestem w łazience- zawołała mama. 
Przeklnęłam w myślach, otrzepując się. Szybko podbiegłam do drzwi, tym razem ostrożniej i otwarłam je. 
To co zobaczyłam mnie zatkało. 
-Oo to ty- zadźwięczał jego głos.
Nie potrafiłam nic wykrztusić. Moje źrenice strasznie się powiększyły.
-Mogę wejść skarbie?- zapytał strzepując mąkę z włosów. 
-e...e ta...tak- wyjąkałam, wpuszczając go. 
-Co cie tu sprowadza?- zapytałam, opanowując zdenerwowanie. 
-Oj ale jesteś głupiutka Serafina- odparł, siadając na krześle w kuchni. 
-Nie mów tak do mnie- zaprotestowałam zła. 
-Oh kochanie- wyszeptał i zaczął się do mnie zbliżać.
Czując się niezręcznie oddalałam się z każdym jego krokiem w moją stronę. Niestety po kilku trafiłam na zimną ścianę, która pod wpływem mojego ciała stała się ciepła. Był coraz bliżej, a ja nie miałam gdzie uciec. Dzieliły nas centymetry. Co ja mówię było zaledwie kilka milimetrów Nachylił się i...

***

Hej! Troszeńkę późno. Niestety tak wyszło. Rozdział krótszy. Bardzo przepraszam.Dodaje go szybko, bo jutro mogę się tu nie pojawić (odpust parafialny -.-) Wersja jest nie sprawdzana dlatego przepraszam za błędy. 
JEŚLI CZYTASZ ZOSTAW KOMENTARZ! BO CZEKOLADOWE TĘCZÓWKI OBSERWUJĄ CIE!

5 komentarzy:

  1. i co!? jesteś nie możliwa, żeby przerywać w takim momencie!? rozdział jest zajebiaszczy xd czekam na nexta ;p weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest genialne *--* zabije.Cie przerywac teraz?! :<.grrr :/. Czekam.na nexta i zapraszam.do mnie :*
    http://life-moment-love-force.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. wlasnie przeczytalam cale od poczatku, bede czytac, swietne. Weny.

    Julka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham! Pisz dalej bo to jest jedno z najlepsiejszych opowiadaniań jakie czytałam!
    Weny,
    Nika

    OdpowiedzUsuń

To od ciebie zależy czy następny rozdział się pojawi. Napisanie komentarza zajmie ci zaledwie kilka sekund. :) -@monAchilles